Boję się stracić "brata". Wiem, że powinnam mu powiedzieć co myślę o naszej "chorej relacji" i wiem, że w jakiś sposób popsuje to nasz kontakt, ale nie mogę dłużej tak tego ciągnąć, bo wychodzę na tą złą, która myśli tylko o sobie.
wtorek, 31 marca 2015
We live, as we dream – alone.
Przyzwyczajenie można uznać za rutynę dnia. Nie chcemy by coś się zmieniło, gdyż boimy się zmian? Nasz dzień jest z góry zaplanowany, a my czujemy się jak pionek w grze Pana Boga. Wiem, że są ludzie, którym to nie przeszkadza, ale przejrzyjcie na oczy. Przez to traci się tak wiele okazji na spędzenie tego czasu zupełnie inaczej. Codziennie można spoglądać na świat zupełnie inaczej i zachwyt nigdy nie zniknie z twarz. Do odkrycia są nowe horyzonty. Żyje się raz, więc warto przeżyć swoje życie tak, żeby się nie żałowało?
Boję się stracić "brata". Wiem, że powinnam mu powiedzieć co myślę o naszej "chorej relacji" i wiem, że w jakiś sposób popsuje to nasz kontakt, ale nie mogę dłużej tak tego ciągnąć, bo wychodzę na tą złą, która myśli tylko o sobie.
Boję się stracić "brata". Wiem, że powinnam mu powiedzieć co myślę o naszej "chorej relacji" i wiem, że w jakiś sposób popsuje to nasz kontakt, ale nie mogę dłużej tak tego ciągnąć, bo wychodzę na tą złą, która myśli tylko o sobie.
niedziela, 29 marca 2015
Dzień jest tylko kolekcją godzin.
Łatwo wypowiadać się w imieniu całego świata, jednak trudniej jest opowiadać o sobie. Powinnam się wcześniej przedstawić, ale tego nie zrobiłam. No cóż kiedyś i tak bym pewnie musiała odpowiedzieć na pytanie "Kim jestem? Za kogo się uważam?".
Kim jestem?
Jestem Karolina i w tym roku będę obchodziła swoje osiemnaste urodziny w gronie swoich przyjaciół, znajomych. Tak, tak ta egocentryczna dziewczyna ma przyjaciół. Trudno uwierzyć, prawda? Szczerych oraz wiernych. Uczęszczam do drugiej klasy technikum żywienia i usług gastronomicznych. Jestem zakompleksioną dziewuchą, pewnie jak większość czytelników bloggera. Oj "uwielbiam" pakować się w tarapaty. Nienawidzę kłótni, nieporozumień, niedopowiedzeń. Często obwiniam się za coś czego prawdopodobnie nie zrobiłam, lecz uważam to za najlepsze wyjście. Jestem pewnie dla wielu ludzi problem, nawet i dla tych bliskich, bo tak już w życiu bywa. Nigdy nie odrzucam człowieka z problemem, po prostu nie mogę, nie mam sumienia, ale co raz bardziej tracę wiarę, że nie daje z siebie 100%, które powinnam. Boje się ludzi, boję się ich słów, czynów. Boje się ufać.
Za kogo się uważam?
Na dzień dzisiejszy jak potwór, który nie ma uczuć. Chciałabym więcej napisać na ten temat, ale nie mogę ... przykro.
sobota, 28 marca 2015
Widząc zatwardziałych ludzi z zimnym sercem oceniasz ich z góry, a być może kiedyś kochali zbyt mocno i zranieni próbują znaleźć bezpieczeństwo w skorupie obojętności…
Pewnie każdy z was doświadczył "upadku" w swoim życiu. Połowa z was potrafiła się podnieść mówiąc "Będą jeszcze gorsze rzeczy", ale co z tą drugą połową? Z pewnością zostaną wykluczeni ze społeczeństwa, jak to w naszym przeuroczym życiu bywa. W tej grupie można spotkać tysiące ludzi podobnych do siebie, ale zupełnie innym problem. Na co dzień widzimy ludzi, których uważamy za "innych", ale co za tym słowem się kryje? Odpowiem wam. Ludzie od zawsze byli wzrokowcami, oznacza to, że nie akceptujemy wady drugiej osoby, która jest widoczna. Nie pozwalamy mu się zaaklimatyzować w naszym świecie, nie pozwalamy mu na normalne funkcjonowanie. Podałam jeden przykład, którym chce wam uświadomić, że to MY, LUDZIE jesteśmy winni za kogoś problemy. Wniosek z dzisiejszej lekcji:
Powinniśmy poznawać ludzi, a nie ich oceniać. Może oni potrzebują twojej pomocy, bo sami nie potrafią sobie z czymś poradzić?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


